Polacy mają cudowną przypadłość. Nie wiadomo do końca czym jest podyktowana, lecz specjaliści mówią, iż korzeni możemy doszukiwać się w historycznej woli zwycięstwa, jaka  od zawsze była w naszym narodzie. Chodzi o to, że przez długie lata większość kibiców sportowych w Polsce, to byli kibice piłki nożnej. Z biegiem czasu oraz ze wzrastającą liczbą sukcesów różnych sportowców, wachlarz sportów narodowych bardzo się poszerzył. Z dnia na dzień staliśmy się specami od skoków narciarskich, po sukcesie Małysza. Wszyscy przy piwie dyskutowali o stylu, wyjściu z progu, sposobie najazdu i o wietrze. Potem przyszła kolej na siatkówkę, a obecnie piłkę ręczną. Niezrozumiałym jednak apogeum tego zjawiska jest fakt, iż po sukcesach Roberta Kubicy, jak grzyby po deszczu pokazali się polscy eksperci w tej dziedzinie sportu! Okazało się też, że duża rzesza osób siada z chęcią przed telewizorem, aby obejrzeć 72 okrążenia, choć i tak wiadomo, że najważniejszy jest start. Nie wiadomo czy to śmieszne czy raczej smutne? Pozostaje tylko czekać na wybitnego szachistę i wielogodzinne relacje w TV.

W Polsce namiętnie oglądamy piłkę nożną, siatkową, ręczną, Małysza, Kubicę, biathlon, lekkoatletykę, pływającą Otylię oraz wiele innych sportów, w których odnosimy chociażby najmniejsze sukcesy. Mam jednak smutną uwagę, iż zapominamy o tak zwanym „czarnym” sporcie czyli o żużlu zupełnie nie wiedzieć czemu?! Polska liga żużlowa uznawana jest za jedną z najlepszych na świecie! W polskich klubach jeżdżą zawodnicy ze światowej czołówki, a Polacy na GRAND PRIX niejednokrotnie zrobili niezłe zamieszanie (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Do tego warto wspomnieć, iż publiczność żużlowa, to jedna z najlepszych grup kibiców w naszym kraju! Na meczach nikt się nie bije, nikt nie wyrywa ławek, nie ma żadnej agresji, choć emocje są wielkie! Mecz żużlowy w polskiej lidze to jedno wielkie święto! Można dobrze zjeść, napić się i emocjonować sportem. Wszystko w takiej atmosferze, że na mecz przychodzą nawet całe rodziny! Mimo tego, żużel w telewizji został zepchnięty do niszy przez formułę 1. Proszę mi to wytłumaczyć, bo zupełnie nie rozumiem czemu? Czekam na zmianę polityki programów sportowych. Kubicy i tak zawsze coś nie wyjdzie.

Fani koszykówki na światowym poziomie w kraju nad Wisłą pamiętają zapewne czasy kiedy mecze oraz takie magazyny jak kultowy już dziś NBA ACTION emitowane były w telewizji publicznej. Z biegiem lat tą misję od TVP przejęła stacja TVN, gdzie emitowano mecze na żywo po nocach. Najczęściej w okolicach godziny 3. Ach ten niezapomniany 97rok! To były czasy! Obecnie mecze transmituje jeden z kanałów dostępnych na platformach cyfrowych. Nie jest to już jednak to samo, a i dostępność znacznie mniejsza. Spieszę więc donieść, iż wszystkie mecze NBA można oglądać na żywo oraz całkowicie za darmo w Internecie! Możemy wybrać mecz, który chcemy oglądać, po czym przełączyć się na inne spotkanie. Komentarz co prawda będzie w języku angielskim, ale najważniejsza jest chyba w tym wszystkim gra. Ponadto warto dodać, iż zagraniczne telewizje, które transmitują mecze w Internecie, mają o wiele bardziej rozwinięty system analiz meczowych i pomeczowych niż jakikolwiek polski kanał. Poszukajmy więc w Internecie, wybierzmy więc odpowiedni mecz i cieszmy się gwiazdami do woli!

Chociaż ja uważam to za narodową klęskę, to i tak nadal narodowym polskim sportem jest podobno piłka nożna. Oczywiście sporadycznie ustępuje ona miejsca siatkówce, piłce ręcznej, skokom narciarskim, czy Formule 1. Nie mniej, nie ma to jednak jak mecz piłki nożnej. Nie to jednak oddanie Polaków dla sportu, w którym od dawna nie mamy sukcesu jest najciekawsze. Najciekawszym obecnie zjawiskiem w polskiej świadomości sportowej jest to, iż coraz większa liczba osób z upodobaniem ogląda sporty, które w Polsce nigdy w oglądalności nie wiodły. Prym wśród takich sportów wiedzie bezapelacyjnie snooker. Sport, który dzięki transmisjom pewnej stacji oraz ciekawemu komentarzowi Panów redaktorów tegoż kanału staje się miłą odskocznią od wzlotów i upadków Małysza, awarii Kubicy itd. Snookera oglądamy mimo, iż żaden z naszych zawodników do tej pory do tak zwanego MAIN TOUR’u nie zawitał. Niby to mało dynamiczne (mecze mogą być rozgrywane kilka godzin, a nawet dwa dni), a jednak emocjonujące i zmusza do myślenia.

Podobnie jak ze snooker’em, rzecz ma się z bowls czyli sportem znanym w Polsce pod nazwą „kulki”. I znowu, żadnego reprezentanta, na widowni siedzą praktycznie sami emeryci, a jednak miło się to ogląda.

Ostatnim sportem wydawałoby się niepolskim,a jednak przyciągającym uwagę Polaków jest poker. To jednak wynika z naszej tendencji do podglądania. Znamy karty zawodników i chcemy zobaczyć jak rozegrają partię, co pojawi się na TURN’ie, co na RIVER’ze, a co na FLOP’ie? Czynnik losowy tej gry oraz niewyobrażalne w większości dla nas stawki, powodują szybki skok adrenaliny oraz masę emocji.

Pozostając w temacie Zimowych Igrzysk Olimpijskich, zastanówmy się, co sprawia, iż liczymy praktycznie tylko i wyłącznie na medale Małysza, Justyny Kowalczyk oraz Tomasza Sikory. Każdy inny krążek, byłby natomiast bardzo przyjemnym zaskoczeniem. Co jednak sprawia, że nasze nadzieje medalowe wiążemy z tak wąską grupką sportowców? Przecież śniegu ci u nas dostatek, ludzie też zahartowani i wielkim duchem, więc co jest nie tak?

Otóż nie tak, jest cały system szkolenia! Nie mamy odpowiednich baz treningowych, nie mamy odpowiedniego sprzętu, i nie zapowiada się, byśmy mieli, choć może sukcesy Pani Kowalczyk, tak jak kiedyś sukcesy Adama Małysza, spowodują, że zainteresowanie dyscypliną będzie duże i powstanie coraz więcej miejsc do treningu w dobrych warunkach, przy użyciu dobrego sprzętu. Nieraz już sportowcy polscy udowodnili, że są naprawdę twardymi, mocnymi ludźmi z ogromną wolą walki i zwycięstwa. Pomyślmy więc jaki może być efekt, gdy do takowego nastawienia dodamy pełny profesjonalizm w sprawach szkoleniowych? Sukces wydaje się być „murowany”!

Zimowe Igrzyska Olimpijskie rozpoczęte. Święto sportu oraz zimy, w trakcie, którego dzięki emocjom nawet największe śniegi topnieją. Na przykład nie trzeba było długo czekać. W sobotę jak się okazało na szczyt wrócił Adam Małysz i już w niektórych regionach kraju mieliśmy plus 2 stopnie na termometrach. Pan Adama zapewnił nam emocje na najwyższym poziomie i zamknął (tym razem chyba na dobre) usta wszystkim tym, którzy twierdzili, iż skoczek z Wisły jest skończony. Serial pod tytułem „konkurs skoków” na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich z odcinak na odcinek nabierał kolorytu  oraz wzrost emocji. Najpierw rekordowy trening, potem troszkę gorzej w kwalifikacjach, no i prawdziwy dreszczowiec w samym konkursie.

Szkoda, co prawda, ze to nie złoto, ale biorąc pod uwagę jak dawno Pan Adam nie był na szczycie, jest to naprawdę godzien podziwu ze wszech miar wyczyn.

Na koniec warto dodać, iż mi jako kibicowi sportowemu, największą radość sprawiło oglądanie ceremonii medalowej. Adam jak zwykle skromny, a przy tym bardzo wzruszony. Było po nim widać, iż duży ciężar spadł mu z serca, a biorąc pod uwagę jego dyscyplinę sportu, trafniej byłoby powiedzieć nie „spadł”, lecz „zleciał”.

Często młodzi ludzie, oglądając filmy czy też czytając książki, stykają się z obrazami pradawnych wojowników pędzących przez prerie czy stepy na swych pięknych rumakach. Potem marzą o tym, aby osiągnąć choć część tych umiejętności – rozkoszować się pięknymi obrazami natury i czuć pęd wiatru, pędząc w galopie na grzbiecie konia.

Ostatnio coraz bardziej modna staje się więc nauka jazdy konnej. Najlepiej, chcąc nauczyć się jeździć konno, zapisać się do szkółki jeździeckiej. Od razu jednak należy zdać sobie sprawę z tego, że początki nie są łatwe i nie będą pokrywały się z naszymi wybujałymi marzeniami. Początkowy jeździec musi zwracać uwagę na wiele rzeczy naraz, jednak częste ćwiczenie pomoże w opanowaniu tej sztuki.

Do osiągnięcia dobrych rezultatów jeździec musi zdać sobie sprawę z paru rzeczy. Przede wszystkim musi stanowić zgrany zespół ze swoim koniem. Koń bowiem nie jest samochodem, do którego się wsiada i można jeździć. Jest to żywe stworzenie, któremu też trzeba poświęcić uwagę i serce.

Zwykle przyszły jeździec jest uczony, aby przed jazdą czyścić i siodłać konia.

Wiele osób, które zgłaszają się do stadniny, deklarują swoje niewiarygodne umiejętności jeździeckie, wychwalając, czego to oni nie potrafią. Trzeba sobie wyraźnie zdać sprawę z tego, że aby móc jechać w teren np. do lasu, najpierw trzeba dobrze nauczyć się jeździć na lonży. Część takich samochwalczych jeźdźców już na tym etapie popełnia sporo błędów. Uczenie się np. choćby samych chodów konia: stępa, kłusu, galopu i cwału, wymaga sporo czasu. Szybkość ta zależy głównie od zaangażowania i chęci jeźdźca oraz kompetencji i zaangażowania instruktora.

Po pewnym czasie okaże się, że jazda konna stanowi nie tylko aktywny sposób na spędzanie czasu, ale i obcowanie ze zwierzętami oraz wielką przyjemność.

Zwykle do nurkowania zachęcają ludzi piękne widoki, które można zobaczyć, zanurzając się w wody czystych mórz lub jezior.

Większość osób nurkuje na tzw. Zatrzymanym oddechu (freediving. Nurkowanie przy wykorzystaniu specjalistycznego sprzętu (scuba diving) jest przeznaczone dla bardziej zaawansowanych. Sport ten zwykle zaliczany jest do ekstremalnych.

Freediving polega na zanurzeniu się na pewną głębokość na jednym oddechu i powróceniu na powierzchnię.

Podstawowym sprzętem jest tzw. Sprzęt ABC: maska, fajka i płetwy.

Innym rozwiązaniem jest użycie sprzętu, który umożliwia oddychanie sprężonym powietrzem lub inną mieszanką gazów. Umożliwia to dłuższe przebywanie pod wodą.

Popularny jest snorkeling – rodzaj nurkowania, w którym ogląda się świat podwodny podczas unoszenia się na wodzie. Używa się wtedy sprzętu ABC. Snorkeling jest bardzo popularny np. w Egipcie.

Freediving to nurkowanie na zatrzymanym w płucach oddechu.

Płetwonurkowanie – to nurkowanie typowo rekreacyjne do głębokości 40 metrów. Tak nurkować mogą nawet dzieci w wieku 10-12 lat – odbywa się na znacznie mniejszej głębokości i pod opieką instruktora.

Dekompresyjne – nurkowanie trudne logistycznie i związane ze zmianą mieszanek oddechowych pod wodą. Jest przeznaczone dla osób o bardzo dobrym stanie zdrowia.

Nurkowanie wrakowe wiąże się z penetracją zatopionych wraków statków.

Nurkowanie jaskiniowe – nurek przebywa w zalanych korytarzach sztolni jaskiń. Wymaga ono wielu dodatkowych umiejętności, które wykraczają poza nurkowanie rekreacyjne.

Sport ten jest przeznaczony zarówno dla dzieci jak i dla wytrawnych zawodowców, penetrujących wraki czy jaskinie. Może ze sobą nieść oglądanie ciekawych podwodnych widoków, ale także odkrywanie przyczyn katastrof morskich czy przeprowadzanie badań naukowych.

Nie powiem niczego nowego, ani niczego obraźliwego, kiedy stwierdzę, że polska piłka nożna „leży”. Chciałoby się do tego „leży” dodać powszechnie znany, kolokwialny ciąg dalszy, ale jednak nie ulegnę pokusie.

Polska reprezentacja piłkarska już od kilku lat rozgrywa mecze turniejowe według tego samego schematu:

  • Mecz inauguracyjny,
  • Drugi mecz,
  • Mecz o wszystko,
  • Mecz o honor.

Taki stan rzeczy oczywiście można przedstawić z pozytywnej strony i powiedzieć: Przynajmniej nie pogrążali się dłużej. Nie chodzi tu jednak o ironię i wyśmiewanie, ale o to, iż piłka nożna z narodowego kiedyś sportu, stała się obecnie sportem, którego nie musimy oglądać, żeby przewidzieć wynik reprezentacji. Smutne, ale prawdziwe.  Chciałbym jednak zauważyć, iż nie szkoda mi tych piłkarzy- nie! Jest mi żal, że tak wykonują swoją pracę, tak wykonują coś, za co im płacą i co stanowi ich zatrudnienie. Gdy każdy z nas w swoim miejscu pracy, wykonywał swoje zadania tak, jak piłkarze polscy na boisku, mielibyśmy bezrobocie sięgające niemal 100%!. Nie jest mi więc żal tych panów. Żal mi jest polskich kibiców! Tych prawdziwych! Tych najlepszych na świecie, którzy zawsze z drużyną są, motywują, podtrzymują na duchu i chyba nawet jako jedyni- wierzą szczerze w sukces.

Dla tych właśnie ludzi, dla pasjonatów z sercem do „nogi” piłkarze powinni grać dobrze, bo skoro kasa ich „nie rusza”, to może poruszą ich uczucia drugiego człowieka?

Polska lekkoatletyka przeżywa obecnie renesans, jakiego nie było chyba nigdy w historii tej dyscypliny, albo raczej tej grupy sportów w Polsce. Meetingi lekkoatletyczne gromadzą coraz większą widownię, a co za tym idzie, lekkoatletyka robi się coraz bardziej popularna.

Dzieje się tak na pewno głównie za sprawą sukcesów jakie przyszły w minionym już roku.

Któż z nas nie trzymał kciuków w trakcie konkursu skoków o tyczce czy też nie wydał z siebie przeraźliwie głośnego i radosnego okrzyku, kiedy „zdobywaliśmy” złoto w rzucie młotem, czy też w chodzie?

To wszystko dlatego, iż sporty lekkoatletyczne są tymi najbardziej i najdłużej trzymającymi w napięciu. Wszystko może zmienić się na ostatnich metrach, na ostatniej długości, na przedostatnim płotku, czy w ostatniej turze zawodów. Do tego dochodzi nagromadzenie dyscyplin co owe opisane emocje i napięcie natęża oraz przedłuża. Mamy obecnie przewspaniałych lekkoatletów (zresztą mieliśmy zawsze), problem jednak jest w tym, aby te sukcesy, zapał oraz sportową wolę walki „przerzucić” na te młodsze i najmłodsze pokolenia. Warto jest to zrobić po to, ażeby sukces w lekkoatletyce polskiej bym (w miarę możliwości) „stałą, a nie „zmienną”.