Pozostając w temacie Zimowych Igrzysk Olimpijskich, zastanówmy się, co sprawia, iż liczymy praktycznie tylko i wyłącznie na medale Małysza, Justyny Kowalczyk oraz Tomasza Sikory. Każdy inny krążek, byłby natomiast bardzo przyjemnym zaskoczeniem. Co jednak sprawia, że nasze nadzieje medalowe wiążemy z tak wąską grupką sportowców? Przecież śniegu ci u nas dostatek, ludzie też zahartowani i wielkim duchem, więc co jest nie tak?
Otóż nie tak, jest cały system szkolenia! Nie mamy odpowiednich baz treningowych, nie mamy odpowiedniego sprzętu, i nie zapowiada się, byśmy mieli, choć może sukcesy Pani Kowalczyk, tak jak kiedyś sukcesy Adama Małysza, spowodują, że zainteresowanie dyscypliną będzie duże i powstanie coraz więcej miejsc do treningu w dobrych warunkach, przy użyciu dobrego sprzętu. Bo póki co nasi narciarze mają do dyspozycji jedną dobrą skocznie i chyba tylko zimowe bagażniki dachowe. Nieraz już sportowcy polscy udowodnili, że są naprawdę twardymi, mocnymi ludźmi z ogromną wolą walki i zwycięstwa. Pomyślmy więc jaki może być efekt, gdy do takowego nastawienia dodamy pełny profesjonalizm w sprawach szkoleniowych? Sukces wydaje się być „murowany”!