Kiedy piszę te słowa, od wczoraj cała Polska i wielu kibiców z innych krajów żyje informacjami na temat groźnego wypadku Roberta Kubicy, do którego doszło w czasie pół-amatorskiego rajdu Ronde di Andora. ProwadzonaprzezRoberta Skoda wpadła w poślizg, uderzyła tyłem w barierkę, odbiła się od niej i następnie uderzyła w tą samą barierę, tym razem przodem. Nieszczęśliwie, bariera puściła, wbijając się w przód samochodu, przebijając silnik i wpadając do środka. Pilotowi Roberta nic się nie stało, natomiast nasz kierowca F1 doznał poważnych złamań i zmiażdżeń prawej ręki oraz złamań prawej nogi. Po trwającej siedem godzin operacji lekarze stwierdzili, że są umiarkowanie zadowoleni z jej wyników, jednak po wybudzeniu Roberta ze śpiączki farmakologicznej okazało się, że powoli odzyskuje on czucie w złamanej ręce. Tak więc trzymamy kciuki za naszego najlepszego kierowce F1 i życzymy mu szybkiego powrotu za kierownicę bolidu.